14/08/2026
Post, którego baliśmy się najbardziej 💔
Powoli zbliża się dzień, w którym przyjdzie nam wypić wspólnie kawę ostatni raz ...
Z dniem 22 sierpnia Psotna - Kocia Kawiarnia kończy swoją działalność.
To decyzja, do której musieliśmy dojrzeć.
Nasze głębokie problemy zaczęły się na przełomie jesień/zima. Wówczas uzewnętrzniliśmy się i pod Waszą namową, zdecydowaliśmy ratować to miejsce w nadziei, że się uda. Wasza pomoc była nieoceniona, pomogło to nam zamknąć wiele spraw, które ściskały nas od środka. Związanych z opieką weterynaryjną i utrzymaniem kawiarni.
Mieliśmy nadzieję, że ten gorszy czas minie, że to chwilowy spadek, ale od marca/kwietnia powoli przestawaliśmy oszukiwać samych siebie.
Wina? Na jej określenie jest trochę za późno, chociaż patrząc sobie w oczy - tam właśnie ją znajdujemy w głównej mierze. Poprzez sytuację gospodarczą w kraju, coraz mocniejsze zaciskanie mikroprzedsiębiorców aż po błędy popełniane w trakcie prowadzenia działalności.
Mimo doświadczenia, zderzyliśmy się ze ścianą.
Musieliśmy podjąć wybór, myśląc również o naszej Rodzinie. Nieco ponad 14 miesięcy temu nasza Rodzina się powiększyła. Powrót jednego z nas na etat wymaga od drugiego więcej zaangażowania w opiekę, a finanse kawiarni nie pozwalają na zatrudnienie nowego pracownika na pełen etat.
Dochodzi do tego także temat wypalenia i zmęczenia. Z pojedyńczymi przerwami, od 4 miesięcy jestem tutaj codziennie. Lokal ma 129m2. A podłogę, stoliki, kocie zaplecze - trzeba sprzątać niemal codziennie. Robi to jeden człowiek - ja.
Będąc jednocześnie człowiekiem, który zawsze chciał stworzyć rodzinę i w tej rodzinie, żyć a nie bywać - wybór jest jedyny słuszny.
Szukaliśmy rozwiązania, szukaliśmy innego lokalu do przeniesienia się, mniejszego, ale to z kolei następny koszt, na który nie możemy sobie pozwolić. Gwarancji ruchu w innej lokalizacji nie jest w stanie nam zapewnić nikt, a utrzymanie takiego miejsca to nieporównywalnie wyższe koszta względem prowadzenia zwykłej kawiarni. Chociaż teraz mamy ręce pełne roboty i nie jedno z was dziwi się w rozmowie "jak to? Zamykacie? Jest pełno ludzi" to właśnie to "pełno" reperuje straty poniesione przez ostatnie pół roku - a wszystkiego i tak nie zreperuje...
Konsekwencje? Będą nas dotykać długi czas. Na pewno jest to dla nas poważna lekcja życia.
Czy żałujemy? Nie mamy czego. Razem udało nam się znaleźć domy dla niemalże Trzydziestu kotów. A problemy - nie ma sytuacji bez wyjścia. Tylko niektóre wyjścia niestety nadzwyczajnie bolą. Tak jak decyzja o zamknięciu Kociej.
Koty z Kociej Kawiarni.
Polis, Osa, Lilith - mają zapewnione domy.
Stifler - adopcja w trakcie rozmów.
Salem - wolny strzelec do Pokochania.
Przez te ostatnie 8 dni chcieliśmy Was zaprosić na ostatnią kawę z kłaczkiem w naszej, Wspólnej, kawiarni. W nadziei na to, że ktoś z Was zakocha się w Salemie i zabierze go ze sobą - zdecydowanie zasłużył na miłość! 💓
Jesteśmy wdzięczni za każdą filiżankę kawy, za każdą opinię, za każdy kubeł zimnej wody, za każdą pomoc jaką otrzymaliśmy od Was.
Na zawsze pozostanie to w naszych sercach i głowie, że wspólnie zrobiliśmy kawał dobrej roboty.
Wpadajcie czy to zamienić parę zdań, napić się kawy, zjeść pysznego gofra, pancake's, czy zwyczajnie pomiziać Kotki - a my będziemy starać się "dowieźć" do ostatniego dnia.
Część menu będzie sukcesywnie znikać, od poniedziałku zostaną tylko nasze słodkie propozycje.
Chcieliśmy zdziałać jeszcze więcej dobrego...
Niestety, nie jesteśmy w stanie zrobić nic więcej.
Prosimy o wyrozumiałość. Decyzja jest nieodzowna.
Aneta i Dawid 🫶