13/08/2026
„Kto to panu tak spier...ił?”. To zdanie należy do kanonu wypowiedzi wszystkich fachowców. Coś jak „zaprawdę godne to i sprawiedliwe” z ust księdza, „jesteś jak Twoja matka” męża do żony czy „ostatnie i do domu”z ust bywalców OSTRO. Tymi słowami rozpoczyna się każda wizyta, na przykład u mechanika. Można dojść do wniosku, że specjaliści z branży samochodowej losowo dokonują wymiany różnych części, tylko po to, żeby używać wspomnianego komentarza w stosunku do poprzednika. To taki zamknięty krąg i nigdy niekończąca się historia. A co, jeśli ktoś nie ma auta?
***
Spokojnie, wystarczy zrobić remont. Glazurnik, murarz, dekarz, specjalista od okien, drzwi, pralki architekt, to z pozoru tacy sami ludzie jak wszyscy inni. Maja swoje poglądy, marzenia, głosują na różne partie, mają odmienne hobby i gusta muzyczne. Ale w jednym są zgodni. Każdy fachowiec poza nimi nadaje się do...do niczego się nie nadaje. Problemem pojawia się wtedy, gdy sami coś próbowaliśmy ulepszać w naszym mieszkaniu. W końcu są wakacje. A co robi prawdziwy P***k na urlopie? Oczywiście remont, po którym zawsze trzeba poprawiać. Na pytanie „kto to panu tak spier...ił?” nigdy się nie przyznawajcie. Zepsujecie im humor. A co jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie i nie robi remontów?
***
To na pewno chodzi do lekarza. Lekarze trzymają fason i nie używają wulgarnych słów. Ale przekaz jest taki sam. „Od dawna bierze pan te leki?, hmmm trzeba je zmienić”, „Trzy miesiące chodził pan w tej ortezie?”, Nie miała Pani zleconego rezonansu? Dziwne, to zrobimy tak... Lekarze są kulturalnie bezczelni w stosunku do swoich kolegów w kitlach.
A co, jeśli ktoś jeździ rowerem, mieszka u rodziców i jest zdrów jak ryba?
***
Jakkolwiek byśmy nie kombinowali, to każdy musi robić jedną rzecz. Nie, nie chodzi o toaletę, o hydraulikach już było. Każdy musi jeść! I tu pojawia się pewien problem. Branża gastronomiczna to takie same usługi, jak wszystkie wymienione powyżej. A jednak nikt nie przychodzi do restauracji z nadgryzionym kotletem, czy kawałkiem pizzy i nie mówi kelnerowi: „proszę niech pan coś z tym zrobi!” Kelner nie zanosi tego posiłku do kucharza, który z kolei nie pyta gościa: „Matko boska, kto to panu tak spier...ił? Nie, w knajpie jest inaczej, tutaj niezadowoleni klienci reagują od razu, tzn od razu wyciągają telefony i klepią nieprzychylne recenzje. Ale rozczarowanie jest takie samo, jak w przypadku każdego fachowca Można tego jednak w bardzo łatwy sposób uniknąć. W Ristotece, jeśli coś jest nie tak, to wy możecie zadać to pytanie obsłudze, a my naprawimy na miejscu. Nie ma sensu próbować stołować się gdzie indziej. Sprawdziliśmy, wzięliśmy próbki, a nasz szef kuchni skomentował to... dobrze wiecie jak to skomentował.
(tren)