Nowy Bufet

Nowy Bufet Nowy Bufet to bar, który oferuje kanapki ruben, focaccie, tarty, wspaniałe desery i pyszne lancze. MPK. Od grudnia 2013 punktu nie ma. Ale wiecie co jest?

Wielu Krakusów i studentów krakowskich uczelni pamięta zapewne punkt sprzedaży biletów. Ja jestem. Jestem od rana do późnego popołudnia, od poniedziałku do piątku wraz z moją ekipą. Biletów wprawdzie nie ma (chociaż uwzględniając ilość ludzi o nie pytających zastanawiam się nad ich wprowadzeniem w pakiecie z kawą). Otworzyliśmy Nowy Bufet, który w opozycji do bufetów starego typu będzie karmił cie

kawie, niesztampowo, zmiennie. Nie znajdziecie tu panierowanej ryby ani żurku z torebki. Kompotu nie wykluczam, ale reszta będzie zupełnie inna. Stawiamy na domowe focaccie z włoskimi serami, wędlinami i pastami. Stawiamy na kanapki ze szczytu światowych rankingów (a nie bez kozery są na podium od lat). Stawiamy na tarty, naleśniki amerykańskie i muffinki bez posmaku proszku do pieczenia. To wszystko oferujemy Wam w naprawdę przystępnych barowych cenach, ale w jakości jakiej nie powstydziłaby się restauracja. Do tego starannie wybieramy muzykę – żadnego sformatowanego radia, żadnych instrumentalnych wersji evergreenów, by ominąć opłaty. Przede wszystkim zaś, ze względu na nasze położenie w sąsiedztwie sądów, prokuratury i urzędów – oferujemy to wszystko szybko, sprawnie i estetycznie podane. Chcemy by wszyscy goście, którzy kiedykolwiek tu trafią, stali się stałymi bywalcami.

Dziś powtórka z rozrywki i mało czasu. Napiszę Wam tylko, że w książce, którą teraz czytam, jest osobny rozdział o rzyms...
29/04/2026

Dziś powtórka z rozrywki i mało czasu.
Napiszę Wam tylko, że w książce, którą teraz czytam, jest osobny rozdział o rzymskich katakumbach. Autorka przedstawia ich historię i rząd wielkości, co samo w sobie spowodowało u mnie szerokie otwarcie buzi. A dalej, kiedy opisywała swoją pierwszą tam wizytę, czytałam już małżonkowi niektóre fragmenty na głos. Kiedy przygotowywała się na wycieczkę, czytała o katakumbach w przewodniku po Rzymie i tam w kilku miejscach powtarzała się przestroga, żeby pod żadnym pozorem nie oddalać się od grupy, bo można zgubić drogę. Trochę niedowierzania, ale kiedy została chwile w jednym miejscu, a reszta towarzystwa poszła trochę dalej, przestała ich zupełnie słyszeć i poczuła strach. Katakumby bowiem to plątanina poziomów, korytarzy i zaułków, z bardzo słabą akustyką. A dawniej ci, którzy byli nierozsądni, znajdowani zostawali po długim czasie, już w postaci szkieletów.
Teraz nie jestem już taka pewna, czy chce tam pójść 😀
Ale Wy chodźcie dziś do nas! Niech Was przekona fajne menu, bo oprócz kilku porcji z wczoraj, jest też lubiana przez Was tajska wołowina massaman w mleczku kokosowym, z ziemniakami, orzeszkami ziemnymi, ryżem basmati i kolendrą. Ale najlepiej, jak Wam wszystko wypisze pod spodem:
- zupa z kapusty z ryżem carnaroli, pesto, świeżymi pomidorami i serem grana padano
- trzy porcje hariry z soczewicy i ciecierzycy
- tajska wołowina massaman z ziemniakami, orzeszkami ziemnymi, ryżem basmati i kolendrą
- siedem porcji farfalli z pesto, pieczoną dynia i serem grana padano
- tarta ze szpinakiem, mozzarellą, orzechami włoskimi i serem dobbiaco.

Dziś bardzo skromnie, jeśli chodzi o słowa, ale niektóre dania lanczowe wymagają więcej pracy niż inne. Będziecie za to ...
28/04/2026

Dziś bardzo skromnie, jeśli chodzi o słowa, ale niektóre dania lanczowe wymagają więcej pracy niż inne. Będziecie za to mieli do wyboru pyszny makaron, dawno niewidzianą zupę i bardzo pożądaną tartę. Po zachęcającym wstępie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko podać Wam więcej szczegółów, żeby zachęcić Was do przyjścia:
- harira - marokańska zupa z czerwonej i zielonej soczewicy i ciecierzycy, z marchewką, pomidorami i mieszanka korzennych przypraw, odpowiedzialnych za jej głęboki smak
- jedna porcja kremu porowo-ziemniaczanego z pestkami dyni
- makaron farfalle z domowym sosem pesto - ze świeżej bazylii z prażonymi orzechami włoskimi i serem pecorino romano; a jako dodatek jest tarty ser grana padano i kawałki pieczonej dyni piżmowej
- tarta z boczniakami, mozzarellą fior di latte i oliwą truflową.

W ostatni weekend udało mi się zrealizować jedno ze skromnych marzeń. Spędziłam go bowiem z koleżanką w pensjonacie w gó...
27/04/2026

W ostatni weekend udało mi się zrealizować jedno ze skromnych marzeń. Spędziłam go bowiem z koleżanką w pensjonacie w górach, bycząc się, ale i uskuteczniając intensywne spacery pod górę. Byłyśmy bardzo blisko Krakowa, bo niecałe 50 km, w Beskidzie Wyspowym. Nigdy w życiu nie byłam w Beskidzie Wyspowym i nie wiedziałam, że wygląda jak Hobbiton. Serio - jest tam pięknie - górki w sami raz bo szczyty mają koło tysiąca metrów. Turystów w zasadzie nie ma - owszem, zdarzali się jacyś pojedynczy, lub sparowani na jednym ze szlaków, ale za to na innym nie spotkałyśmy żywego ducha. Natomiast spotkałyśmy sporo sarnich lub jelenich bobków i wylinkę (chyba) z dzika. Jestem wdzięczna mojej towarzyszce, że zaproponowała tę lokalizację, bo naprawdę można tam odpocząć. Właściciel pensjonatu mówił nam, że nawet w sierpniu - w szczycie sezonu - ten szczyt wygląda zupełnie inaczej niż w bardziej turystycznych miejscach. Gdyby w popularnych, obłożonych miejscówkach mieli taki szczyt, to poszliby z torbami.
A jak widzicie na fotografii - miejscową kotka z pensjonatu jest bardzo przyjacielska. Ale głównie, jeśli chodzi o,pstrąga na talerzu. Na pewno jest jakoś spokrewniona z naszą Starą, która przejawia szereg tożsamych zachowań.
Kilka zdjęć Wam wrzucam i przechodzę do dzisiejszego menu:
- krem porowo-ziemniaczany z prażonymi pestkami dyni
- chili con pavo z indykiem, czerwoną fasolą i papryką, podawane z ryżem parboiled
- tarta z cukinią, mozzarellą i pomidorkami koktajlowymi.

Nowe ciśnienie na białko w diecie jest doskonale wykorzystywane przez producentów żywności. Widziałam na przykład w Bied...
24/04/2026

Nowe ciśnienie na białko w diecie jest doskonale wykorzystywane przez producentów żywności. Widziałam na przykład w Biedronce miał z orzechów ziemnych, sprzedawany jako dodatek białkowy za cenę urągająca przyzwoitości, jeśli przeliczyć to na kilogramy. Klient mówił mi wczoraj, że w bufecie sądowym jajecznica jest z czterech, albo pięciu jajek. Oboje uznaliśmy, że to jedna jest nadpodaż białkowa. Kulturyści mają swoją złota jajecznicę - 10+ jajek (głównie białka), łyżka masła, dużo pieprzu. Generalnie większość z nas (oprócz kulturystów i profesjonalnych sportowców) zjada za mało białka - królują wszechobecne węglowodany.
Czasem to podejście do jedzenia jest trochę techniczne - zapytałam czata, jak zwiększyć ilość białka w mojej porannej owsiance, to polecił mi m. in. wbicie do niej jajka. Wydało mi się to trochę blee, więc po prostu zjadam potem jeszcze mały jogurt.
W kuchni bufetowej też zwracam uwagę na białko w daniach - oczywiście nie zawsze się da zachować proporcje, bo w klasycznych włoskich sosach w większości nie jest go wiele - ale dodatek twardego tartego sera trochę robi robotę. Mamy całkiem sporo zup na bazie soczewicy i ciecierzycy, jest florencka z fasolą.
A dzisiejszy lancz jest naprawdę przyzwoity, jeśli chodzi o proteiny, bo i w wołowinie i w serze jest ich sporo. Do curry z dyni i batatów już od dawna dodaje ciecierzycę, żeby danie było lepiej zbilansowane. A dziś to nawet ugotowałam zieloną soczewicę do minestrone, żeby wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom.
Tarta ze szparagami też naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi.
A teraz podam menu w podpunktach, bo wielu z Was od razu do nich przechodzi, pomijając tekst powyżej:
- minestrone - włoska zupa warzywna z zieloną soczewicą
- kokosowe curry z dyni, ciecierzycy, szpinaku i batatów, podawane z ryżem basmati i orzeszkami ziemnymi
- DZIESIĘĆ PORCJI GNOCCHI z ragu bolońskim z wołowiny i warzyw, podawanych z serem grana padano i pietruszką
- tarta szparagowa z wędzonym boczkiem i cheddarem
- DWA KAWAŁKI tarty z brokułami, fetą i oliwkami liguryjskimi.

W starożytnym Rzymie ludzie pracowali trochę mniej niż my teraz - dzień roboczy zamykał się w sześciu godzinach.  Nie mó...
23/04/2026

W starożytnym Rzymie ludzie pracowali trochę mniej niż my teraz - dzień roboczy zamykał się w sześciu godzinach. Nie mówię tu oczywiście o niewolnikach, bo oni traktowani byli jako zasób. Jako że czasu wolnego zostawało całkiem dużo, Rzymianie po pracy wychodzili na miasto. Większość z obywateli mieszkała w kamienicach czynszowych, gdzie warunki były często tak złe, że nam trudno to sobie teraz wyobrazić. Po co więc wracać do obskurnego, małego, śmierdzącego i dusznego mieszkanka, kiedy można się przespacerować na któreś z forów i tam podyskutować i poplotkować z innymi. Hasło „kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi” nie obowiązywało. Mało tego - podczas tych spacerów i posiadówki, a także wizyt w termach, można było się przykleić do jakiegoś zamożnego Rzymianina z wyższej warstwy społecznej i załapać się na sponsorowany obiad. A ci bogatsi nie odżegnywali się od takich praktyk, bo dobrze było mieć na mieście dłużników - choćby i winnych przysługę. W odpowiednim czasie sponsor zgłaszał się, żeby odebrać przysługę. I akurat to tworzenie sieci zależności przetrwało w stanie nienaruszonym do naszych czasów - teraz stosują te metodę głównie politycy. No i przecież znamy powiedzonko, że nie ma darmowych lanczy.
U nas też darmowych lanczy nie ma - musicie zaakceptować tę smutną prawdę. Są za to lancze smaczne, uczciwe, z bardzo dobrej jakości składników. I te dzisiejsze też takie są, o czym już Was poniżej informuję:
- minestrone - włoska zupa warzywna
- dwie porcje kremu z soczewicy i marchewki
- gnocchi z ragu bolońskim z mielonej wołowiny i warzyw, podawane z natką pietruszki i serem grana padano
- TRZYNAŚCIE PORCJI quesadillas z serem, szynka, cukinią i kukurydzą, z sosem z wędzoną papryką, plus sałata z winegretem
- tarta z brokułami, fetą i oliwkami liguryjskimi.

Kiedy byliśmy na bankiecie z okazji stulecia Etnologii UJ, podszedł do nas chłopak - na oko aktualny student tego kierun...
22/04/2026

Kiedy byliśmy na bankiecie z okazji stulecia Etnologii UJ, podszedł do nas chłopak - na oko aktualny student tego kierunku. Spytał nas, z którego rocznika jesteśmy. Po doprecyzowaniu, jak liczyć roczniki i udzieleniu mu odpowiedzi, student wyraźnie się podjarał: „To wy robiliście te kultowe przebierane Bale Etnologa!” Zabawne - ludzie robią coś dla zgrywy, żeby się fajnie bawić i integrować i podtrzymać tradycję, a po dwudziestu latach dowiadują się, że dla kogoś jest to kultowe.
Pamiętam zwłaszcza Bal Hiszpański w Re. Wielu z nas wypożyczyło odpowiednie stroje z magazynu teatralnego i mieli outfit w sam raz w temacie. My się uparłyśmy, że na pewno znajdziemy sobie coś na ciuchach. Chodziłyśmy po tych ciuchach, czas się kończył, a kompletu czterech hiszpańskich stylówek jakoś nie udawało się znaleźć. W końcu dzień przed balem, podczas kolejnego mozolnego grzebania, znalazłam jakiś strój piłkarski bliżej nieznanej lokalnej drużyny z Monachium, w czarno-czerwone pionowe pasy. Po stroju wyciągnęłam, kolejny, potem spodenki, moja towarzyszka Karolina też zaczęła znajdować. Spojrzałyśmy na siebie - wprawdzie nie można być dalej od Hiszpanii będąc bawarskim futbolistą, ale co tam - darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, a my byliśmy w desperacji. Wzięłyśmy cztery komplety. Zaprezentowałyśmy pozostałej dwójce naszą koncepcję i wszyscy uznali, że właściwie to jest wspaniały plan. Przygotowaliśmy nawet choreografię.
Kiedy przyszliśmy we czwórkę do Re, wbiegliśmy do sali truchtem, ustawiliśmy się na środku w kółeczko i rozpoczęliśmy normalną piłkarską rozgrzewkę - podbiegi, przysiady, pompki. Wzajemnie rozgrzewaliśmy sobie łydki intensywnym masowaniem i prężyliśmy muskuły. Oczywiście zaśmiewaliśmy się przy tym do łez, bo żadne z nas były Bustery Keatony. Przyznaję - nasze wejście zrobiło wrażenie, można więc śmiało powiedzieć, że był to towarzyski sukces. A od biedy można powiedzieć, że czerwony i czarny to przecież kolory torreadorów i flamenco. Tak że tak.
A kumpel, który zgłosił się na DJ-a miał uszyte na miarę z zasłony z akademika ogrodniczki w wielkie kolorowe kwiaty. Jako DJ Pastuch prezentował się nadzwyczaj szelmowsko.
Wspomnień czar to miła rzecz, ale trzeba też zaznajomić Was z dzisiejszym menu. Oto ono:
- krem z soczewicy i marchewki
- CZTERY PORCJE kremu z groszku z jogurtem
- quesadilla z serem, szynką, cukinią, kukurydzą, sosem z wędzoną papryką, plus sałata z winegretem
- DWANAŚCIE. PORCJI cannelloni nadziewanych szpinakiem, ricottą i mozzarellą, zapiekanych w sosie rosè
- tarta z burakami, kozim serem i orzechami włoskimi.

Dopiero co dziwiłam się, że to już dziesięć lat od dnia, kiedy odszedł David Bowie. No to dziś jest dziesiąta rocznica ś...
21/04/2026

Dopiero co dziwiłam się, że to już dziesięć lat od dnia, kiedy odszedł David Bowie. No to dziś jest dziesiąta rocznica śmierci Prince’a. Ten filigranowy, bo mierzący zaledwie 1,57 centymetrów wzrostu był człowiekiem wielu talentów. Wspaniały wokalista, który wprowadził falset do mainstreamu, ale normalna barwa jego głosu też była ciekawa, świetny tancerz. Oraz jeden z najlepszych gitarzystów wszechczasów, co jest rzadziej podkreślane. Wielu mistrzów gitary wymienia go w pierwszej piątce swoich największych inspiracji. I chociaż jego gitara nie raz wybrzmiewa dobitnie w jego utworach - na przykład gitarowe intro w “When the Doves Cry”, to pamiętamy go raczej jako zadziornego wokalistę, którego utwory były często przesiąknięte olbrzymią dawką zmysłowości. Jeśli chcecie zobaczyć próbkę jego możliwości, znajdźcie sobie filmik na YouTube z wprowadzenia do Rock’n’roll Hall of Fame, kiedy kilku wspaniałych muzyków wykonuje utwór George’a Harrisona “While My Guitar Gently Weeps”. W drugiej połowie utworu Prince wyczynia ze swoją gitarą cuda. W nagraniu uczestniczy także syn Harrisona, którego od razu rozpoznacie, bo jest niesamowicie podobny do ojca.
Gdybym nie włączyła rano BBC6 Music i nie zauważyła, że jakoś nadspodziewanie często puszczają dziś Prince’a, to nie dowiedziałabym się, że to dziś mija 10 lat, odkąd nas opuścił. Jest smuteczek, ale muzyka pozostała.
Prince’a możecie czasem usłyszeć w Nowym Bufecie, bo jego utwory są na playliście Nowy Bufet. A co możecie zjeść? Dziś proponujemy Wam takie dania:
- krem z groszku z jogurtem
- cannelloni nadziewane szpinakiem, ricottą i mozzarellą fior di latte, zapiekane w sosie rosè, posypane tartym grana padano
- tarta ze szparagami, wędzonym boczkiem i cheddarem.

Miał to być spokojny weekend bez męża. Szukałam sobie nawet towarzystwa, żeby mieć do kogoś otworzyć usta, bo łaknęłam r...
20/04/2026

Miał to być spokojny weekend bez męża. Szukałam sobie nawet towarzystwa, żeby mieć do kogoś otworzyć usta, bo łaknęłam rozmowy. Zupełnie niespodziewanie okazało się, że od piątku do niedzieli trwają obchody Stulecia Etnologii na UJ i że moja przyjaciółka się wybiera, oraz że przyjechała z daleka naszą dawną przyjaciółka z czasów studencki-etnologicznych właśnie. Wprawdzie ja spędziłam tam tylko rok - z różnych względów, chociaż dobrze mi szło - ale towarzysko jestem głęboko zakorzeniona w trzy kolejne roczniki etnologów. Dowiedziałam się przy okazji, że nominowana do Oskara za kostiumy do Hamneta Polka, Małgosia Turzańska, była z moimi kolegami i przyjaciółmi na roku - również tylko przez rok, bo potem wyfrunęła do praskiej Filmówki, by tam kontynuować edukację. No i całkiem niespodziewanie znalazłam się w piątek w Collegium Maius, oraz w starej bibliotece na św. Anny, a w sobotę na bankiecie w Collegium Novum.
Zjazdy licealne albo omijałam, albo one omijały mnie - to była tego typu pierwsza impreza w moim życiu.
Wrażenie niezapomniane, kontakty odnowione, plotki przekazane, drogi zawodowe zweryfikowane.
Dostałam pięknie wydaną książkę “Ponadczasowe. O tym, co tworzy modę” , którą z francuskiego tłumaczyła moja serdeczna koleżanka i którą kiedyś mi obiecała przywieźć. No i przywiozła - książka czeka na swoją kolej, Teraz na tapecie jak Wam wiadomo wiadomo Rzym i te sprawy, oraz sobowtórka Naomi Klein. Lubie czasem zacząć kilka książek, ale tym razem postanowiłam narzucić sobie dyscyplinę i czytać po kolei.
Wracając z bankietu trafiłam w oko cyklonu, w epicentrum Armageddonu, bo właśnie startowałnocny biegi z krakowskiego rynku i dwie jego połowy zostały od siebie odcięte. Ludzie przeskakiwali barierki, bo na Rynku były tłumy i panował spory chaos. Ja też ze swoim rowerem musiałam dokonać aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, bo przez pół godziny próbowałam się dostać na Podgórze i byłam zdesperowana, żeby jechać do Starej i dać jej lekarstwa. Przejechałam więc bez pozwolenia przez Sławkowską, słysząc za sobą zdenerwowane komentarze pani pilnującej barierek. No ale ten żywioł pieszych i rowerzystów, pragnących wrócić do domu, by nie do opanowania.
Podróż rowerem z Novum do domu zajęła mi czterdzieści pięć minut, a po drodze natrafiłam na takie atrakcje jak tłuściutki znieżywiony szczurek, na środku alejki pod Teatrem Słowackiego. Ale jak tylko przedostałam się na właściwą stronę mocy, od razu powrócił mój spokój i radość ze spotkania.
Małżonek wrócił ze spotkania z przyjaciółmi w niedzielę, wymieniliśmy się dużą ilością ploteczek, aż trudno była nam usnąć z nadmiaru wrażeń.
Emocje opadły, już od rana pracujemy, a efekty prezentuję poniżej:
- krem pomidorowo-paprykowy z pesto z bazylii
- kokosowe curry z kurczakiem, brokułami, fasolką szparagową i bakłażanem, podawane z ryżem basmati
- tarta z dynią, suszonymi pomidorami i fetą.

Moje lektury związane z Rzymem są zakrojonym na szeroką skalę przygotowaniem do weekendu w Rzymie. Nie byłam tam nigdy, ...
17/04/2026

Moje lektury związane z Rzymem są zakrojonym na szeroką skalę przygotowaniem do weekendu w Rzymie. Nie byłam tam nigdy, a zawsze bardzo chciałam. I teraz mamy taką rodzinną okazję, bo na siedemdziesiąte piąte urodziny mamy, które miała w grunpdniu, postanowiłyśmy z dziewczynami pojechać z nią właśnie tam. Sztampa - można pomyśleć. No ale dla kogo ta sztampa, skoro większość z nas będzie tam pierwszy raz w życiu. A mama to nawet samolotem będzie leciała pierwszy raz. Oczywiście obawy ma duże, ale w sumie będzie nas dziewięcioro, więc będziemy ją skutecznie odstresowywać.
W trzy dni nie zobaczy się wiele, ale i tak można na kilka rzeczy zwrócić uwagę. Poza tym nieprawdą jest, że tylko mężczyźni myślą często o Cesarstwie Rzymskim. Też myślę o nim często, a teraz nawet kilkanaście razy dziennie. Jeden z klientów był tak wspaniałomyślny, że pożyczył mi aż trzy książki o Rzymie. Dlatego teraz jestem zanurzona po same uszy. I muszę robić sobie przerwy, bo czasem jest tego za dużo. Zakupiłam sobie w tym celu książkę Naomi Klein “Doppelgänger”. Jest to świetna lektura i więcej niż godny przerywnik. W sumie nazywanie jej przerywnikiem trochę tej książce umniejsza.
A teraz przypechodze już do menu, bo mamy już kilka zamówień.
Oto co przygotowaliśmy:
- kokosowa zupa dahl z pomidorów i soczewicy
- krem z buraków z jogurtem
- penne alla putanesca z oliwkami, kaparami i pomidorami, posypane serem grana padano i pietruszka
- 7 porcji tażina wegańskiego z zieloną soczewicą, bakłażanem, cukinią, batatami i dynią, z bulgurem, nerkowcami i kolendrą
- tarta z mini pieczarkami, mozzarellą fior di latte, bazylią i oliwą truflową.

No niestety muszę przejść prosto do menu, bo klient na horyzoncie. Więc szybko - dziś polecamy:- krem z buraków z jogurt...
16/04/2026

No niestety muszę przejść prosto do menu, bo klient na horyzoncie. Więc szybko - dziś polecamy:
- krem z buraków z jogurtem, na naturalnym zakwasie
- wegański tażin z zieloną soczewicą, batatami, dynią, pieczonym bakłażanem, cukinią, suszonymi morelami i sliwkami, podawany z prażonymi nerkowcami, kolendrą i bulgurem - zmodyfikowałam go trochę, bo zamiast ciecierzycy jest soczewicą, a do moreli dodałam także śliwki
- chili con carne z wołowiny, z papryką, fasolą, kolendra , kwaśną śmietaną i grillowaną pszenną tortillą
- tarta porowa, z gorgonzolą i orzechami włoskimi.
Zapraszamy

Jechałam w weekend na rollercoasterze. Bo jak inaczej nazwać podróż w tę i z powrotem z przesiadką, na którą ma się tylk...
15/04/2026

Jechałam w weekend na rollercoasterze. Bo jak inaczej nazwać podróż w tę i z powrotem z przesiadką, na którą ma się tylko dziesięć minut? Emocje zapewne dorównywały tym przy skoku na bungee, albo ze spadochronem. Przecież nie od dziś wiadomo jak to się może skończyć.
Rzeczywiście powrót zafundował mi wysokie tony, bo mój pierwszy pociąć przyjechał z opóźnienie dziesięć minut. A na przesiadkę jedenaście. Do samej Warszawy jechałam jak na szpilkach, informując oczywiście kierownika pociągu o planowanej przesiadce. Koniec końców opóźnienie się zmniejszyło po drodze i ostatecznie mając całe pięć minut na Wschodniej pomaszerowałam raźno na właściwy peron, żeby spocząć i i przestać się stresować.
Co ciekawe - miesiąc temu ekspres, którym jechałam do Warszawy o tej samej godzinie, był ekspresem tylko z nazwy. W wagonie bezprzedzialowym na oparciach siedzeń nie było rozkładanych stolików, a gniazdko elektryczne było jedno na cały pociąg - i to niedziałające. Warsa też nie uświadczyłam. A teraz - wszystkie bajery były na swoim miejscu. Może to ze względu na konkurencyjnego Regio Jeta - który w międzyczasie zwinął się z naszych torów. To niedobrze, bo mam obawę, że to kontrolowane dziadostwo powróci, skoro nie ma już z kim konkurować.
Zobaczymy. Tym razem nie miałam się do czego przyczepić.
A przechodząc do meritum - mamy dla Ws dwa lancze i dwie zupy. Oto propozycje:
- krem z pieczonego kalafiora z czosnkiem niedźwiedzim
- turecka zupa z dyni i soczewicy, z kuminem i miętą - pięć porcji
- chili con carne z mielonej wołowiny, z czerwoną fasolą i papryką, podawane z grillowaną tortillą, śmietaną i kolendrą
- butter chicken z ryżem basmati i kolendrą
- tarta ze szpinakiem, fetą i prażonymi migdałami.

Odwiedzałam w weekend rodzinny dom. Kiedy wyszłam z Rubenem na dwór, żeby sobie polatał i załatwił swoje sprawy ablucyjn...
14/04/2026

Odwiedzałam w weekend rodzinny dom. Kiedy wyszłam z Rubenem na dwór, żeby sobie polatał i załatwił swoje sprawy ablucyjne, spostrzegłam brata ciotecznego. Brat mieszka z moją rodziną w jednym domu - oni na górze, a Paweł na dole. Paweł ćmił papieroska na tarasie, zachowując bezpieczną odlagłość od nieprzewidywalnego Rubena, który jest psem żywiołem. Wymieniliśmy kilka zwyczajowych uwag, po czym on nagle mówi: “Magda, jak Ty będziesz tak pisać, to przysięgam, że będę od Was jedzenie zamawiał DHL-em.”
Przyznaję, że w ostatnim tygodniu trochę poszłam w marketing, opisując Wam nasze dania lanczowe - ucieszyłam się więc, że to działa. “Następnym razem przywiozę Ci rubena”.
Potem w pociągu do Krakowa wyszłam sobie z miejsca, żeby poczytać trochę na stojąco w przedsionku i rozprostować nogi. Kiedy wychodziłam, dziewczyna z naprzeciwka spojrzała na mnie bardzo wyraziście - zastanowiłam się przez chwilę, co może być powodem, ale potem już zanurzyłam się w Rzym czasów Trajana. Za jakiś czas ona wyszła do toalety, znowu na mnie spojrzała i spytała, skąd może mnie znać, bo na pewno kojarzy skądś moją twarz. Popatrzyłam i pytam: “Gdzie pani jada? Bo prowadzę Nowy Bufet w Krakowie.” To była dla niej eureka i bardzo się ucieszyła, bo nasze wyroby darzy szczególnym uczuciem i czyta moje posty. Kiedy zniknęła w toalecie, zaczęłam skanować twarze w pamięci i wyszło mi, że to musi być dziewczyna tego dwumetrowego chłopaka, która jeszcze do niedawna z nim przychodziła. Nie poznałam jej, bo miała rozpuszczone włosy i czapkę z daszkiem.
I to jest pierwsza tego typu sytuacja - że klientka rozpoznała mnie, a nie odwrotnie. Wiele razy to ja od razu rozpoznawałam twarz, ale twarz nie rozpoznawała mnie. Przyznaję, że to duża niespodzianka.
Pozdrawiam oboje serdecznie.
A dla tych, którzy dziś tutaj dotrą, mam menu - dziś trochę większe:
- turecka zupa z czerwonej soczewicy i dyni, z miętą i kuminem
- zupa z włoskiej kapusty z pesto, świeżymi pomidorami, ryżem carnaroli i grana padano
- butter chicken w sosie jogurtowo-orzechowo (nerkowce) - maślanym, z ryżem basmati i kolendrą
- trzy porcje fusili ze szpinakiem i gorgonzolą, posypane grana padano i prażonymi orzechami włoskimi
- tarta z cukinią, mozzarellą fior di latte i słonecznikiem.

Adres

Mogilska 15a
Kraków
31-542

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Telefon

123461749

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nowy Bufet umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij