07/09/2026
Po szalonej niedzieli 😎 czas na chwilę relaksu, oddechu na łonie przyrody, odrobiny ciszy i spokoju, czyli co ranny spacer w celach wiadomych o tej porze roku 🤣
Borowiki konfitowane w dziewiczej oliwie zaczęłam robić w zeszłym roku, to jeden z lepszych sposobów na zachowanie delikatnego smaku świeżych grzybów. Można je wekować, choć nie jestem pewna jak długo będą trwałe 🤔 testuję wersję słoikową. Poprzednio pakowałam je próżniowo i mroziłam - dobra opcja jak w styczniu ma się ochotę na szybką tofucznicę z grzybami a nie na tydzień grzybowych śniadań 🫣 wystarczy odłupać tasaczkiem porcję jedno lub dwu osobową. Ale czasem przydają się też słoiki... Na przykład żeby kogoś obdarować 😉
Jak zrobić? Proste :
Idziecie na spacer.
Zbieracie grzyby.
Przynosicie je do domu.
Czyscicie, kroicie w pół centymetrowe plasterki, wrzucacie na patelnię, zalewacie dziewiczą oliwą żeby były przykryte, i pyrgacie na malutkim ogniu (na indukcji to 3 w dziewięcio stopniowej skali) przez kilka godzin aż cały płyn z sosu odparuje.
Tadam.
Równie dobrze (I bez mieszania) sprawdza się wrzucenie grzybów zanurzonych w oliwie do naczynia żaroodpornego i konfitowane w piekarniku 😉
NIE SOLICIE
NIE DAJECIE CEBULI
To mają być czyste grzyby w oliwie.
Podziękujcie jak zjecie 😘