06/08/2026
Drodzy Państwo,
w komentarzach pod postem, który dwa dni temu opublikowała restauracja Kolorova, wylała się na nas fala hejtu. Potrzebowałyśmy chwili, żeby się otrzepać, ale jesteśmy już gotowe wydać oświadczenie.
Przede wszystkim chcemy bardzo wyraźnie podkreślić, że nie jest prawdą, jakobyśmy „zniechęcały do działania poprzez kolejne donosy”. Jest to stwierdzenie nieprawdziwe i manipulacyjne.
Fakty są takie: w trakcie obecnego sezonu letniego trzy razy zwróciłyśmy się do Straży Miejskiej, korzystając z formularza dostępnego na jej stronie internetowej, z prośbą o interwencję w związku z nadmiernym hałasem, który przeszkadzał Gościom naszego ogródka letniego. W jednym przypadku nasze działanie było skoordynowane z okolicznymi wspólnotami mieszkaniowymi.
Spotkałyśmy się również z Prezydentem Mariuszem Wołoszem oraz jego zastępcą Michałem Biedą. Podczas tego spotkania rozmawiałyśmy nie tyle o konkretnych kawiarniach, ile o mieście i zasadach funkcjonowania letnich ogródków na Rynku. Wynajmujemy teren od miasta i od miasta oczekujemy, że zadba o odpowiednie warunki tego wynajmu, tak jak działo się to przez ponad 20 wcześniejszych lat.
Na tym kończy się lista podjętych przez nas działań.
Jeżeli właściciele Kolorovej mają na myśli inne zgłoszenia, kontrole lub działania podejmowane wobec ich lokalu, z całą pewnością nie pochodzą one od nas. Nie wiemy, czego dotyczą ani co dokładnie autorzy postu mieli na myśli. Autorów tych zgłoszeń należy więc szukać gdzie indziej.
Z czym mierzymy się na co dzień?
Od kilku sezonów otrzymujemy od naszych Gości sygnały, że muzyka z sąsiednich lokali jest dla nich zbyt głośna i nieprzyjemna. Szczególnie uciążliwe są basy, które niosą się po Rynku, docierają do naszego ogródka na płycie Rynku i do stolików przed lokalem, a przy otwartych drzwiach słychać je nawet za barem.
Nasi Goście, siedząc w naszym ogródku, są zmuszeni słuchać muzyki, którą wybrał dla nich właściciel innego lokalu. Pomiędzy ogródkami na płycie Rynku nie ma dźwiękoszczelnych ścian. Jeżeli w jednym z nich pojawia się DJ - na przykład w niedzielny poranek - jego muzyka siłą rzeczy towarzyszy Gościom lokali znajdujących się w całej pierzei Rynku.
Wcześniej wielokrotnie starałyśmy się rozwiązać ten problem w inny sposób i znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby wszystkim normalnie funkcjonować. Niestety, próby te nie przyniosły rezultatu.
Prowadzimy Kawiarnię Suplement na bytomskim Rynku od 27 lat. Przez ten czas zmieniało się miasto, zmieniały się oczekiwania Gości i zmieniał się również Suplement.
Cieszy nas, że Rynek tętni życiem i że bytomianie mają coraz więcej miejsc, w których mogą spędzać czas. Powinno być tu miejsce zarówno dla osób, które chcą posłuchać muzyki i pobawić się ze znajomymi, jak i dla tych, które chcą spokojnie wypić kawę, porozmawiać lub po prostu odpocząć.
Wiemy jednak, że pogodzenie tych różnych potrzeb nie jest łatwe. Ogródki znajdują się blisko siebie, a wspólna przestrzeń Rynku jest ograniczona. Tym bardziej wymaga to od wszystkich wzajemnego szacunku i gotowości do kompromisów, które pozwolą każdemu lokalowi zachować własny charakter bez narzucania go Gościom innych miejsc.
Suplement ma inny charakter niż sąsiadujące z nami lokale. To ani dobrze, ani źle - tak po prostu jest. Od lat tworzymy własny klimat, również muzyczny, który nasi Goście wielokrotnie chwalili. Uważamy, że wartością jest to, że obok siebie mogą funkcjonować miejsca o różnym stylu i ofercie.
Nie możemy jednak zgodzić się na sytuację, w której charakter jednego lokalu jest narzucany Gościom innych miejsc. Problem pojawia się wtedy, gdy muzyka jednego lokalu staje się obowiązkową ścieżką dźwiękową dla Gości innego lokalu.
Dlatego, kiedy otrzymujemy kolejne skargi od naszych Gości, czujemy się zobowiązane reagować. Nie robimy tego przeciwko komukolwiek. Robimy to w obronie prawa naszych Gości do spokojnego korzystania z miejsca, które sami wybrali.
Właściciele Kolorovej i W Lufcie odmieniali nazwę Suplementu przez wszystkie przypadki, sugerując Wam, że to właśnie my jesteśmy rzekomymi donosicielkami i stoimy na przeszkodzie dobrej zabawie, choć nie napisali tego wprost.
My możemy powiedzieć tylko tyle: cała ta sytuacja nie jest ani trochę kolorowa. A nawet jest do luftu.
A tym, którzy jeszcze pamiętają, przypominamy: nazwa Suplement jest spuścizną po sieci księgarni działającej w Bytomiu w latach 90. I o zupełnie inny suplement tutaj chodziło.
Mirka i Marta
Kawiarnia Suplement