24/09/2026
Wsiąść do auta. Wysiąść. Załatwić temat. Wsiąść. Przejechać kawałek. Wysiąść. I tak… kilkanaście razy w ciągu dnia. 😅
Tak mniej więcej wygląda praca Łukasza, który każdego dnia dba o to, żeby wszystko dotarło tam, gdzie powinno. I przede wszystkim – na czas.
Jego dzień w Kuchni Vikinga zaczyna się od obchodu. Łukasz wsiada w auto i sprawdza, czy na poszczególnych punktach wszystko jest tak, jak powinno. Jeśli jest – super. Jeśli nie, zaczyna się ogarnianie – bo za chwilę trzeba zadbać o plac, pomóc pralni rozwieźć czystą odzież na poszczególne hale, odebrać zamówienia z działu chemii i dostarczyć je tam, gdzie są potrzebne. Wszystko dzieje się szybko, a lista rzeczy do zrobienia właściwie cały czas rośnie.
Jak sam mówi, gdyby chciał komuś pokazać swój dzień pracy, po prostu posadziłby go na miejscu pasażera. I jest spora szansa, że po kilku chwilach taka osoba przestałaby nadążać za tym, co właściwie się dzieje. 😅
W tej pracy wiele rzeczy dzieje się jednocześnie i sporo z nich nie może czekać. Bez dostarczonej chemii część hal nie ruszy dalej, czysta odzież musi trafić do pracowników, plac trzeba ogarnąć, a po drodze zawsze może pojawić się coś, czego jeszcze chwilę wcześniej nie było w planie.
I właśnie dlatego największym wyzwaniem jest czas. Trzeba dobrze poukładać wszystkie zadania, żeby na koniec wszystko się zgadzało – chemia była dostarczona, odzież trafiła na hale, plac był ogarnięty, a brygady miały wszystko, czego potrzebują. Kiedy się udaje, jest satysfakcja. A jak coś po drodze komplikuje plan? Cóż, Łukasz wychodzi z prostego założenia: trzeba to ogarnąć. 💪
A kiedy Łukasz w końcu wysiądzie z auta ostatni raz danego dnia, zaczyna się jego najważniejsza rola. Bo jak sam mówi, najważniejszy zawód, jaki ma, to TATA. 💛 I co ciekawe, to właśnie syn Alan miał swój udział w tym, że Łukasz trafił do Kuchni Vikinga – namawiał tatę, żeby zmienił pracę.
Dziś Łukasz kibicuje Alanowi i wspiera go w treningach piłki nożnej. Z żoną Pauliną lubią wspólnie podróżować, odkrywać nowe miejsca i nowe smaki, a wieczorny seans na stałe wpisał się w ich codzienny rytuał. A jeśli gdzieś pomiędzy tym wszystkim znajdzie się jeszcze chwila dla siebie, Łukasz wskakuje w strój treningowy i pracuje nad kondycją, siłą i wytrzymałością. 💪
Na koniec zapytaliśmy go, jak jednym zdaniem opisałby swoją pracę.
„Łukasz, czy w wolnej chwili mógłbyś…?” 😃
To chyba najlepiej znany mu firmowy tekst. I bawi go tym bardziej, że tej „wolnej chwili” zazwyczaj po prostu nie ma. Mimo to, kiedy ktoś potrzebuje pomocy, Łukasz i tak znajduje moment, żeby ją ogarnąć.
Bo kiedy wiele rzeczy w Kuchni Vikinga jest na swoim miejscu, dotarło na czas i po prostu działa, jest spora szansa, że gdzieś po drodze stał za tym właśnie Łukasz. 💛
Więc zróbcie hałas dla Łukasza w komentarzach!! 👏