Przestrzen Papilo

Przestrzen Papilo U nas znajdziesz:
Domowe ciasta i desery, przygotowywane w tradycyjny sposób. Kawę, zawsze świeżo palona 100% Arabikę. Lody typu Gelato ze świdnickiej Gałki.

Wszystko z najlepszej jakości lokalnych składników. Zapraszamy

05/07/2026

Ten sam ból z tyłu głowy wraca do mnie od lat, i dopiero teraz zaczęłam go słuchać zamiast z nim walczyć.

Wczoraj rano obudziłam się z tym znajomym uciskiem z tyłu głowy. Tym samym, który kiedyś na trading floorze potrafił mnie położyć na cały dzień, brałam wtedy tabletkę, zaciskałam zęby i szłam dalej, bo przecież rynek się nie zatrzyma dla bólu głowy.

Teraz, kiedy poczułam ten ucisk, zrobiłam coś innego. Zapytałam ciało, co próbuje mi powiedzieć.

Nie w sensie metaforycznym. Dosłownie zatrzymałam się na chwilę i pomyślałam, dobra, co się dzieje, czego nie usłyszałam wczoraj, że dzisiaj ciało musi to podnieść głośniej.

Bo o to w tym chodzi. Ból nie jest usterką do naprawienia ani przeszkodą, którą trzeba zagłuszyć byle czym. To informacja. Sygnał, że gdzieś zignorowałaś coś, co ciało już próbowało Ci zakomunikować dużo ciszej, wcześniej.

W pracy, którą robię, czyli w Access Bars, gdzie delikatnie dotykam konkretnych punktów na głowie, nie traktuję ciała jak maszyny do naprawienia, tylko jak partnera, z którym można rozmawiać. Nie próbuję niczego wyleczyć ani na siłę usunąć, tylko dać ciału przestrzeń, żeby samo rozładowało to, co niesie.

"Mogłam to zauważyć wcześniej", pomyślałam sobie wtedy, patrząc jak napięcie schodzi z karku po sesji. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że wystarczy chwila zatrzymania, rozładowanie tego napięcia, i ciało nie musi już podnosić głosu do krzyku. I to jest ta różnica, do zobaczenia której chciałabym
Cię dzisiaj zaprosić.

Ciało wie. Zawsze wiedziało.

A co gdyby następnym razem, kiedy poczujesz ból, zamiast go zagłuszać, zapytać: ciało, co mi chcesz powiedzieć? Co mi pokazujesz, o czym mówisz, a ja udaję, że tego nie widzę?

Przestrzeń Papilo

Ciało wie. Usłysz je.

27/06/2026

Dawno nie było tu posta bo wybrałam coś innego...

Napisała do mnie jedna z dziewczyn, którą znam, pytając czy u mnie wszystko dobrze, bo dawno nie było posta w Przestrzeni.. Tak, u mnie wszystko dobrze, tylko pochłonął mnie nowy projekt i przez to Przestrzeń Papilo zeszła trochę na bok, i nie dlatego że przestała być ważna, tylko dlatego że czasem trzeba wybrać na co w danym momencie idzie energia.

No i właśnie w tym projekcie... Parę dni temu, coś poszło niezgodnie z tym jak to sobie założyłam, albo może bardziej z tym jak "chciałam żeby poszło", i w tej samej chwili, zanim zdążyłam się zastanowić, w głowie usłyszałam że: "mogłam zrobić to tak".., "mogłam stworzyć jeszcze to"... i "spróbować jeszcze tego"... W tym momencie zaczęłam po prostu oceniać samą siebie.

Wtedy właśnie przyszło do mnie jedno z narzędzi Access, to które mówi, że świadomość obejmuje wszystko i niczego nie ocenia, bo ocena to w sumie zamrożenie czegoś w jedną formę, "zrobiłam źle", "to się nie udało", "powinno być inaczej"... i nagle wszystko zatrzymuje się w tym jednym kształcie, i nie ma już przestrzeni na nic więcej.

A przecież jestem już na to uważna, naprawdę staram się nie oceniać, ani siebie ani innych, i mimo to ta ocena jeszcze gdzieś mi wskakuje. Bo my po prostu tak działamy, my wszyscy oceniamy, uczymy się tego od urodzenia, wszyscy nas oceniają, i my oceniamy wszystko i wszystkich, i to nie jest koniec świata, bo nie chodzi o to żeby nigdy nie oceniać, chodzi o to żeby to zauważyć, bo wtedy, i tylko wtedy, masz wybór, czy w to wchodzisz dalej, czy nie.

Nawet takie "dobrze ci poszło, ale następnym razem spróbuj inaczej" albo "możesz to zrobić tak i tak"..., to też jest ocena, tylko owinięta w coś co wygląda jak pomoc, dobra rada, a nawet troska. I pod otoczką tej "troski" też jest ocena.... bo niby "mówię to tylko dlatego że się o ciebie martwię", że "chcę aby szło Ci lepiej", a tak naprawdę cię oceniam, tylko nie wypada powiedzieć tego prosto, więc mówię to poprzez pryzmat troski.

Ocena to jest nasza rzeczywistość. Ja najbardziej zawsze oceniałam samą siebie, zawsze byłam nie dość, za mało, zawsze uważałam że jestem gorsza, że nie potrafię tak jak ktoś inny.

I to samo, co robię sobie, czasem robię innym, a skoro świadomość obejmuje wszystko i niczego nie ocenia, to obejmuje każdego z nas, (mnie i każdą jedną osobę) taką jaką jest. Przecież każdy z nas jest indywidualny, każdy ma prawo do bycia sobą, i to nie jest nasze zadanie poprawianie kogokolwiek, mówienie komuś co i w jaki sposób ma robić, co zrobił nie tak itd... bo w sumie z jakiej racji, co nam daje prawo do takiego zachowania.

Ja zawsze uważałam, że mam wysokie standardy, i że skoro ja robię tak, to ktoś inny też tak powinien, a w sumie dlaczego? Tutaj, pod przykrywką wysokiego standardu też była ocena, no i perfekcjonizm, i w tym projekcie też to zobaczyłam, na szczęście w porę, i tym razem wybrałam nie wchodzić w to dalej, nie zamroziłam tego w kolejną ocenę, tylko pozwoliłam temu po prostu być.

Co by się stało w Twoim ciele, gdybyś przy najbliższej ocenie, swojej albo czyjejś, zauważyła ją na czas i pozwoliła jej po prostu być, bez zamrażania jej w jedną formę, bez nadawania znaczenia i decydowania że już na pewno wiesz jak to jest.

Przestrzeń Papilo
Ciało wie. Usłysz je.

12/06/2026

Niegrzeczne. Trudne. Żyje w swoim świecie.....

A może, widzi więcej niż my....?

Te dzieci nie wpisują się w schemat nie dlatego że coś jest z nimi nie tak. Wpisują się w zupełnie inny schemat, szerszy, głębszy, bardziej intensywny niż ten który świat dla nich przygotował. Czują to czego inni nie czują. Wiedzą to czego nikt im nie powiedział. Odbierają każde napięcie w pokoju zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć.

No i dostają za to etykietki.... ADHD, Autism, Asperger itd..

Potem te dzieci dorastają. Uczą się ukrywać, dopasowują się, wchodzą w rolę którą świat dla nich przygotował i noszą ją codziennie jak coś co nigdy do końca do nich nie pasuje. Na zewnątrz wszystko wygląda w porządku. W środku pojawia się wciąż to samo pytanie - co ze mną nie tak? Dlaczego wszyscy wiedzą jak żyć a ja nie do końca?

To jest złe pytanie. Bo z nimi nic nie jest nie tak.

Ich układy nerwowe działają na innych obrotach, widzą więcej, przetwarzają więcej, odbierają więcej, czują więcej.... I właśnie dlatego świat, który wymaga nieustannego dopasowania, wyciszenia i ignorowania własnych odczuć jest dla nich tak wyczerpujący.
Nie dlatego że są inni, niepoprawni czy jeszcze jacyś, tylko dlatego że są przeciążeni.

Access Bars daje tym osobom coś czego potrzebuje ich układ nerwowy, przestrzeń żeby zwolnić...
Delikatny dotyk 32 punktów na głowie nie naprawia i nie zmienia. Mówi układowi nerwowemu: jest bezpiecznie. Możesz odpuścić, możesz być sobą.

Dzieci po sesjach śpią spokojniej, łatwiej się regulują, mniej reagują na przeciążenie.
Dorośli mówią że ten wewnętrzny szum w głowie w końcu cichnie, że głowa przestała analizować, że rzeczy które wcześniej były nie do zniesienia, po prostu przestają tak ciążyć

Jeśli czytasz to i myślisz, to o moim dziecku, albo, to o mnie, napisz do mnie.

Wiem jak to jest nosić to w sobie od lat i wiem że można inaczej..

Pracuję z dziećmi i dorosłymi we Wrocławiu i okolicach.
Regina Papilo
Przestrzeń · Dotyk · Świadomość

04/06/2026
02/06/2026

Rok temu nie pojechałam.

Miałam być na Global Access Bars Class i naprawdę chciałam tam być. Wszystko było poukładane do momentu, w którym okazało się, że nie mam z kim zostawić syna.

I wtedy nawet nie szukałam innych możliwości.

Wtedy, po prostu uznałam, że skoro nie mam z kim go zostawić, to nie mogę jechać.

Dzisiaj jestem w Pradze.
Jest wieczór, czekamy właśnie na burgery, ja I mój syn. Jutro zaczyna się Global Access Bars Class…

I wiecie, co jest dla mnie najciekawsze?

To, że w tym roku życie pokazało mi dokładnie tę samą sytuację.

Dosłownie kilka dni przed wyjazdem znowu okazało się, że nie mam z kim zostawić syna.

To samo, dokładnie to samo.

Tylko że tym razem zobaczyłam coś, czego nie widziałam rok temu.

Zobaczyłam swój interesujący punkt widzenia 😊

W Access jest narzędzie, które mówi o tym, że bardzo często to, co uznajemy za fakt, wcale nie jest faktem. Jest tylko punktem widzenia, który tak długo powtarzamy, aż zaczynamy wierzyć, że jest jedyną możliwą rzeczywistością.

Rok temu moim interesującym punktem widzenia było: “Nie mam z kim zostawić dziecka, więc nie mogę pojechać."

To brzmiało logicznie, rozsądnie I prawdziwie.

Tylko że prawda jest taka, że rok później okoliczności były prawie identyczne, a ja siedzę właśnie w Pradze.

Bo tym razem nie zapytałam, dlaczego nie mogę pojechać.

Zapytałam, jakie jeszcze są możliwości.

I nagle okazało się, że nie muszę wybierać między sobą a moim synem, i to chyba najbardziej porusza mnie w całej tej historii.

Przez chwilę byłam przekonana, że wybierając siebie, musiałabym nie wybrać jego.

A życie pokazało mi coś zupełnie innego.

Mogłam wybrać siebie i jednocześnie wybrać jego.Mogłam przyjechać tutaj na tę klasę.

I mogę siedzieć teraz z nim przy stole, śmiać się, rozmawiać i tworzyć wspomnienia, których nie byłoby, gdybym drugi rok z rzędu uwierzyła w ten sam punkt widzenia.

Ile rzeczy w naszym życiu naprawdę jest niemożliwych?

A ile jest tylko interesującymi punktami widzenia, którym daliśmy status prawdy?

Ja właśnie odkryłam jeden ze swoich.

I jestem niesamowicie ciekawa, jakie jeszcze możliwości pojawią się wtedy, kiedy przestanę traktować własne ograniczenia jak fakty.

Regina Papilo
Przestrzeń Dotyk Świadomość

29/05/2026

Pojechałam dać tym kobietom chwilę oddechu. Nie spodziewałam się, że wrócę ze łzami w oczach i że nie tylko ja...

26 maja, w Dzień Matki byłam wolontariuszką na oddziale onkologii dziecięcej.
Robiłam tam Access Bars dla mam, które są przy swoich dzieciach całą dobę, dzień i noc, bez przerwy, bez wytchnienia.
Ogarniają leczenie, wizyty, rodzeństwo w domu, pracę, partnera, własny strach. Wszystko naraz, i zupełnie zapominaja o sobie....

Żadna z tych kobiet nie miała wcześniej Barsa, żadna z nich nie wiedziała czego się spodziewać....

Jedna powiedziała mi w trakcie sesji:
„Nie wiem co Pani robi, bo dotyka Pani tylko mojej głowy, a ja to czuję wszędzie. Nawet w nogach."

Inna po sesji leżała chwilę w ciszy, jakby szukała słów:
„Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nie wiem za bardzo co się stało. Czuję się jakoś inaczej. Dziekuję" To było bardzo wzruszajace i tu pojawiły sie łzy, u nas obu...

Padło jeszcze jedno zdanie, które zapamiętam chyba na zawsze:
„Wszystko zaczyna się od głowy. Ryba też psuje się od głowy."

Ta kobieta miała rację. Kiedy głowa nie przestaje, analizuje, martwi się, mieli w kółko te same myśli, ciało nie ma szans się rozluźnić. Nie ma szans naprawdę odpocząć. A te kobiety noszą w sobie tyle, że zatrzymanie się choćby na chwilę wydaje się niemożliwe.

Access Bars to dotykanie konkretnych punktów na głowie. Brzmi prosto a jednocześnie to co się dzieje podczas sesji, tego często nie da się opisać słowami. Te kobiety same to mówiły. Nie wiedziały co się stało. Wiedziały tylko, że czują się inaczej, lżej, spokojniej, tak jakby ktoś przykręcił głośność tych wszystkich myśli intensywnosc dnia codziennego.

Pierwszy raz w życiu, bez żadnych oczekiwań i z takim efektem.

Czasem to właśnie tyle trzeba, chwila, w której głowa w końcu odpuszcza i można po prostu odetchnąć.

Regina Papilo
Przestrzeń Dotyk Świadomośċ

Ciało wie, usłysz je...

10/05/2026

Zawsze wszystko dla wszystkich, a nic w zamian.

Znam to zdanie, sama kiedyś tak myślałam, i słyszę je często od kobiet z którymi pracuję, wypowiedziane z takim zmęczeniem, z taką cichą pretensją do świata który bierze i nie oddaje.

Tylko że jest w tym zdaniu coś czego na pierwszy rzut oka nie widać, w tym zdaniu jest ukryte oczekiwanie....
Bo zazwyczaj wygląda to tak, dajesz, pomagasz, jesteś dostępna, słuchasz godzinami, rezygnujesz ze swoich planów bo ktoś potrzebuje. Mówisz sobie że robisz to z wyboru, że lubisz pomagać, że taka po prostu jesteś. Potem jednak, gdzieś po cichu pojawia się myśl, dlaczego ona nigdy nie ma dla mnie czasu tak jak ja mam dla niej? Dlaczego zawsze ja? Dlaczego u innych się zmienia a u mnie nic?

I właśnie tutaj jest ten moment któremu warto się przyjrzeć...
Bo jeśli dajesz naprawdę z wyboru, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian, to skąd to rozczarowanie? Skąd ta gorycz że ktoś nie oddaje tyle ile Ty dajesz?
To rozczarowanie jest sygnałem. Mówi że gdzieś głębiej, zupełnie nieświadomie, było oczekiwanie. Nie złośliwe, nie manipulacyjne, po prostu ludzkie. Dałam więc też chcialabym dostać. Poświęciłam się więc powinnam być doceniona. Byłam dla niej więc ona powinna być dla mnie.

W przypadku kiedy ten "rewanż", to "oddanie" nie przychodzi, pojawia się osąd, Jej że nie docenia, że jest egoistyczna, że korzysta. Siebie, że znowu dałam za dużo, że znowu pozwoliłam, że znowu zostaję z niczym. W taki właśnie sposób wchodzimy w narrację ofiary, Ja kontra świat, który bierze i nie oddaje...

W Access Consciousness jest takie pytanie które bardzo pomaga w tym miejscu "Czy to co robię dla tej osoby robię naprawdę bez oczekiwań? Czy jest gdzieś coś czego nieświadomie oczekuję?"
To pytanie, nie jest po to żeby się osądzać że się oczekuje, tylko po to żeby zobaczyć. Bo kiedy widzisz oczekiwanie, możesz z nim coś zrobić, możesz powiedzieć wprost czego potrzebujesz. Możesz zdecydować czy chcesz dalej dawać bez rewanżu, możesz postawić granicę, możesz wybrać inaczej.
Jednakże, dopóki oczekiwanie siedzi w ciemności i udaje że go nie ma będziesz dawać, dawać, dawać i czuć się coraz bardziej sama.

Ja też przez to przeszłam. Stopniowo zaczęłam dostrzegać własne schematy, widzieć gdzie stawiam się w pozycji ofiary, zauważać że to co mnie triggeruje w drugiej osobie mówi coś o mnie, nie o niej. To nie była szybka zmiana i zaczęła się od jednego, od chęci zobaczenia co naprawdę jest we mnie, w środku, bez osądzania siebie za to co tam znajdę...

Co gdybyś dziś zadała sobie jedno pytanie, czy jest gdzieś w Twoim życiu miejsce gdzie dajesz z ukrytym oczekiwaniem? Nie żeby się za to biczować. Tylko żeby zobaczyć...

Skomentuj, podziel się swoim doświadczeniem. Możemy pójść w to głębiej.

Regina Papilo
Przestrzeń · Dotyk · Świadomość

06/04/2026

Jedno pytanie, które zmienia wszystko.

W Access Consciousness jest jedno pytanie, którego używam codziennie.
Brzmi prosto. I działa w sposób, którego długo nie umiałam wyjaśnić.

To pytanie to:
"Co jeszcze jest możliwe?"

Nie "jak to naprawić?".
Nie "dlaczego tak jest?".
Nie "co zrobiłam źle?".

Tylko, co jeszcze jest możliwe?

To pytanie nie daje gotowej odpowiedzi.
Ono otwiera przestrzeń.
Zaprasza coś nowego.
Coś, czego umysł sam z siebie nie zobaczy, bo jest zajęty powtarzaniem starych historii.

Kiedy klientki przychodzą do mnie po raz pierwszy,
często mówią: "Próbowałam już wszystkiego."
Terapia, coaching, warsztaty, medytacja....
I na chwilę coś się zmienia, tylko prędzej, czy pózniej, to coś powraca.

Dzieje się tak, ponieważ nosimy wzorce głębiej niż poziom myśli.
W ciele, w układzie nerwowym. W energii, w której tkwimy i którą "ciągniemy" ze sobą od lat.

Access Bars® i procesy na ciało działają właśnie tam, na głębokim poziomie. Na poziomie układu nerwowego i zapisów w ciele na poziomie tkankowym.
Nie zamiast czegokolwiek, tylko obok, jako uzupełnienie, albo jako pierwszy krok.

Jeśli czujesz, że coś w twoim życiu mogłoby być lżejsze
w ciele, w głowie, w emocjach, w relacjach —
zapraszam cię na sesję.

Pracuję we Wrocławiu.
Możesz napisać do mnie tutaj albo przez wiadomość prywatną.
Odpiszę i umówimy się.

Co jeszcze jest możliwe dla ciebie?

— Regina Papilo
Przestrzeń · Dotyk · Świadomość

Address

Ye-Ni

Opening Hours

Tuesday 12:00 - 19:00
Wednesday 12:00 - 19:00
Thursday 11:00 - 19:00
Friday 11:02 - 20:00
Saturday 11:00 - 20:00
Sunday 11:00 - 18:00

Telephone

+48575738753

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Przestrzen Papilo posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share

Category