02/08/2026
Dawno nic tutaj nie pisałem. Jak pewnie się domyślacie – kiedy jest dużo pracy, zwyczajnie brakuje czasu. A po kilkunastu godzinach biegania człowiek marzy już tylko o miękkim łóżku, ciepłym kocu i poduszce. Tyle wystarczy do szczęścia.
Ale nie o tym.
Ten weekend był dla nas wyjątkowy. Dał nam ogromną satysfakcję, ale też ogromną lekcję pokory.
Od czerwca jesteśmy z Wami i każdego dnia pracujemy nad tym, aby nasz serwis był szybszy, sprawniejszy i bardziej dopracowany. Zmieniamy procedury, szkolimy ludzi i wyciągamy wnioski z każdego błędu. Ten weekend pokazał nam jednak, że jeszcze sporo pracy przed nami.
Ogromna liczba rezerwacji, kolejki przed wejściem i telefony, które praktycznie nie przestawały dzwonić, są dla nas sygnałem, że obraliśmy właściwy kierunek. To znaczy, że nasza kuchnia i miejsce po prostu się Wam podobają. I za to jesteśmy ogromnie wdzięczni.
Nie wszystko jednak poszło idealnie.
Były opóźnienia. Były pomyłki. Były niekompletne zamówienia. Były osoby, które wyszły od nas rozczarowane lub wręcz głodne. Za to biorę pełną odpowiedzialność jako właściciel. Nie będę udawał, że było inaczej. Popełniliśmy błędy i wyciągniemy z nich wnioski.
Jako zdjęcia do tego wpisu dołączam kilka opinii z oceną jednej gwiazdki. Nie po to, żeby się tłumaczyć. Nie wstydzę się porażek. Jedynki były, są i będą, bo nie ma restauracji idealnej. W wielu z tych opinii jest sporo racji i właśnie dzięki nim wiemy, co jeszcze musimy poprawić.
Ale są też opinie, które zwyczajnie śmieszą.
Przykład? „Drogo, nie ma miejsc parkingowych, a żeby dojechać do miejsca, trzeba się naprawdę nieźle postarać”.
Naprawdę?
Na cenę naszych dań mam wpływ i jestem gotów o niej rozmawiać. Natomiast na ilość miejsc parkingowych czy położenie karczmy już nie. Nie przeniosę budynku bliżej miasta i nie wybuduję z dnia na dzień nowego parkingu.
A kwestia ceny? Tutaj sprawa jest jeszcze prostsza. Jeżeli mnie nie stać na wizytę w jakiejś restauracji, to po prostu wybieram tańszą. Nigdy nie przyszło mi do głowy wystawić komuś jedną gwiazdkę tylko dlatego, że lokal nie mieści się w moim budżecie. Każdy ma wybór i każdy decyduje swoim portfelem.
Natomiast jest coś, na co nigdy nie będę wyrażał zgody.
Można skrytykować czas oczekiwania. Można skrytykować organizację. Można napisać, że zawiedliśmy.
Ale nie można obrażać ludzi.
Czytanie opinii, w których młodych pracowników określa się jako "17+, która nic nie ogarnia" albo "niestabilnych emocjonalnie", jest zwyczajnie przykre. Jeszcze gorsze jest patrzenie, jak dorosły człowiek krzyczy na młodą dziewczynę przy pełnej sali gości tylko dlatego, że zapomniała donieść keczupu. Tak, doprowadził ją do łez. I nie, nie jest to zachowanie, które można usprawiedliwić zdenerwowaniem.
Ta osoba powinna wiedzieć jeszcze jedno. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez nasz monitoring. Nagranie zostało zabezpieczone i jutro sprawa zostanie zgłoszona odpowiednim organom. Krytykę, pretensje czy negatywne opinie jesteśmy w stanie przyjąć. Natomiast agresji, zastraszania i poniżania naszych pracowników nie będziemy tolerować. Każdy ma prawo czuć się bezpiecznie w swoim miejscu pracy.
Ci ludzie nie przyszli tutaj nikogo lekceważyć. Przyszli ciężko pracować. Zamiast leżeć na plaży, przez kilkanaście godzin biegali między stolikami, starając się zrobić wszystko najlepiej, jak potrafią. Popełniali błędy? Oczywiście. Jak każdy człowiek pod ogromną presją.
Jeżeli oczekujecie, że przy pełnej sali, w środku wakacyjnego weekendu, jedzenie pojawi się na stole po kilkunastu minutach, to prawdopodobnie nie jesteśmy restauracją, której szukacie. I naprawdę nie ma w tym nic złego. Są miejsca stworzone do szybkiego jedzenia i są miejsca, gdzie przy ogromnym ruchu trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość.
Ale jeżeli jedynym sposobem radzenia sobie z frustracją jest wyżywanie się na młodych ludziach, obrażanie ich w internecie albo publiczne poniżanie ich przy pełnej sali gości, to naprawdę... nie musicie do nas wracać.
Napiszę nawet mocniej.
Stracimy kilka rachunków. Przeżyjemy.
Natomiast nigdy nie zgodzę się na to, aby ktoś płacił za obiad i uważał, że razem z rachunkiem kupił sobie prawo do poniżania drugiego człowieka.
Naszych pracowników nie oceniam po tym, ile razy w weekend zapomnieli o keczupie czy sztućcach. Oceniam ich po tym, że mimo ogromnego stresu, zmęczenia, łez i presji następnego dnia znowu przyszli do pracy z uśmiechem i dalej walczyli o każdego gościa.
I właśnie dlatego jestem z nich cholernie dumny.
Na koniec chcę podziękować wszystkim gościom, którzy w ten weekend okazali cierpliwość, uśmiech, dobre słowo i zwykłą ludzką wyrozumiałość. Było Was zdecydowanie więcej niż osób, które postanowiły zostawić po sobie niesmak.
To dla Was każdego dnia otwieramy drzwi naszej karczmy.
Do zobaczenia przy stole.