21/09/2026
Kukurydza po nawałnicy i gradobiciu wielkości jajka (10.08.26r) plon całkowicie zrujnowany , plon i to co sie ostało kiełkuje w kolbie zdeformowane ziarniaki nie nadają się do koszenia, natomiast wyobraźcie sobie że ubezpieczalnia szkodę oszacowała na 40% a cenę przyjęli 500 zł (ubezpieczone było ziarno ) to nie jest moja kukurydza ale ja się zastanawiam dlaczego zostajemy sami z problemem i odbijamy się od ściany podczas szacowania szkód !
Płacimy holenderne stawki ! za ubezpieczenie i w momencie kiedy przychodzi trudność ,kataklizm , gradobicie , pożar ,katastrofa i wystarczy kilka minut aby stracić cały plon …. ubezpieczalnia mówi że to co mamy nadaje się do koszenia i da nam ponad 60% plonu , choć po kolbach widać że nie skosi się tutaj nic !
Ja w ostatnim roku miałam dwa Pożary ,nie z mojej winy i w dwóch tych pożarach odmówiono mi odszkodowania mimo tego że płacę ogromne składki ! opowiem wam o tym kiedyś , opowiem wam o firmie i o całej tej sytuacji kiedy urzędnik za biurka właściwie z komputera decyduje o mojej tragedii !
a dzisiaj pokazuje wam rolnikom ten plon z hektara , Oszacujcie go , znacie się na tym !
Czy podzielicie opinie ubezpieczalni i szacunek straty 40% jak myślicie z tej kolby jeszcze coś da się wyłuskać ?
czy potrzeba nam sprawy dla reportera czy po prostu sprawiedliwego szacowania ?!
Mieliście takie sytuacje i przypadki z rzeczoznawcami i szkodami ? Odmowa , ignorancja itd , niesprawiedliwa ocena ? Co robić ? Jak przychodzi do płacenia składki to jest wezwanie , za wezwaniem i nie ma tutaj możliwości spóźnienia się z płatnością lub powołania się na straty ! Nie zapłaci składki nawet nie myśl o tym że ktoś oszacuje ci straty to jasne ! Ale się masz szkodę to niekoniecznie musisz za nią dostać odszkodowanie tak edukują ubezpieczalnie !